Biuro tłumaczeń

Gigantyczne przemiany na skalę geopolityczną i rynkową ostatnich 15 lat spowodowały jeszcze większe zbliżenie się do siebie kultur, społeczeństw i ich gospodarek. Ponad granicami przepływają dokumenty, prace naukowe i produkty pracy ludzkich rąk i maszyn. Za produktami podążają instrukcje, certyfikaty, zezwolenia i gwarancje.

Wszystkie te teksty wymagają przetłumaczenia, jednak sztucznej inteligencji jak nie było, tak nie ma i najtęższe nawet komputery nie radzą sobie jeszcze ze zrozumiałym i akceptowalnym przekładem językowym. Dlatego na rynku tłumaczeń koniunktura pędzi na najwyższych obrotach z siłą stutonowej lokomotywy.

Najmniejsze nawet firmy stały się elementem gospodarki międzynarodowej. Mało kto ogranicza swoją produkcję lub usługi do rynku krajowego. Ogromna firma lub korporacja może sobie pozwolić na zatrudnienie tłumacza, a nawet całego zespołu tłumaczy różnych języków obcych. Jednak mniejsze firmy, które muszą utrzymać właściciela-prezesa, sekretarkę, ze dwóch pracowników umysłowych i kilku fizycznych, muszą szukać innych, tańszych rozwiązań.

Pierwsza możliwość to podjęcie stałej współpracy z biurem tłumaczeń. Biuro tłumaczeń (inaczej agencja tłumaczeń) jest firmą, świadczącą usługi tłumaczeniowe. Jednak biura tłumaczeń nie są tanie. Dzieje się tak dlatego, że i one działają wg schematu typowej firmy: prezes musi kupić mercedesa, asystentka mieszkanie, marketingowcy chcą wyskoczyć na imprezę, a pani sprzątaczka musi wykarmić dzieci. Ale tłumacza nie uświadczysz w tej firmie. Bo… biuro tłumaczeń nie zatrudnia – wbrew pozorom – tłumaczy. Stawia na działania marketingowe, na reklamę. Kanalizuje zamówienia i rozprasza je na współpracujących z nim tłumacz-freelancerów. Freelancer (wolny strzelec) prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, nie ma czasu na poszukiwanie klientów i na zasadzie najemnika chowa się pod parasolem biura, oddając swe umiejętności pośrednikowi. Tłumacz żąda od biura tłumaczeń 30 zł za tzw. stronę rozliczeniową, a biuro tłumaczeń zdziera z klienta ostatecznego 50-60 zł za tę samą jednostkę tekstu. Plusem dla przedsiębiorcy jest to, że podpisując z biurem tłumaczeń umowę, może domagać się najwyższej jakości. Dlatego biuro tłumaczeń zwykle ubezpiecza się od odpowiedzialności cywilno-prawnej, dodatkowo zatrudnia czasami korektora i specjalistów od obróbki tekstu (DTP, HTML).

Kolejna możliwość to skorzystanie z usług zespołu tłumaczy. Zespół tłumaczy to luźna korporacja wolnych strzelców, jednoosobowych podmiotów gospodarczych. Freelancerzy przekazują sobie wzajemnie nadmiar zleceń, konsultują się w przypadku trudniejszych tłumaczeń branżowych i w ramach korekty sprawdzają sobie nawzajem teksty. Z perspektywy przedsiębiorcy współpraca z zespołem tłumaczy jest korzystna cenowo i daje pewne gwarancje zachowania jakości.

Ostatnia i najtańsza forma współpracy outsourcingowej, to nawiązanie bezpośredniego kontaktu z freelancerem. Początkowo współpraca może być trudna, jeśli tłumacz słabo zna pojęcia z zakresu branży, interesującej przedsiębiorcę. Jednak po kilku miesiącach pozyskuje w tłumaczu świetnego zewnętrznego pracownika. Tłumaczowi zależy na podtrzymaniu kontaktu, więc zgłębia branżę z jej specyficznym słownictwem. Przedsiębiorca  oszczędza na sprawach księgowych i socjalnych. Wzajemna zależność zacieśnia się przy zachowaniu niezależności obojga. Tłumacz musi tylko utrzymać jakość i terminy, jednak pozostaje poza hierarchią, a relacje partnerskie zostają – przynajmniej pozornie – zachowane.